Edukacja

Jakie idee ze szkół alternatywnych sprawdziłyby się w szkołach tradycyjnych?

Większość rodziców posyła swoje dzieci do szkół tradycyjnych, czyli placówek państwowych. Edukacja alternatywna nie jest w ogóle dla nich opcją z wielu różnych powodów – zbyt wysokie koszty, brak dostępności w pobliżu miejsca zamieszkania lub niewiedza na temat tego, jak takie szkoły mogą wpłynąć na rozwój pociechy. Dlaczego więc nie przenieść kilku elementów do szkół tradycyjnych?

Jednym z pierwszych rzeczy mógłby być brak dzwonków. Chociaż większość z nas pewnie nie wyobraża sobie lekcji bez dźwięku ogłaszającego ich koniec i początek, z edukacyjnego punktu widzenia, jest to rozwiązanie logiczne. W tej chwili dzieci muszą uczyć się na komendę i dodatkowo wymagane jest od nich, aby płynnie przechodziły od jednego przedmiotu do drugiego. Zmiana nie musi być gwałtowna – można zacząć od zastąpienia dzwonka np. muzyką. Kolejne na liście zmian są ławki, które zabijają w dzieciach odruchy społeczne oraz kreatywność. A to właśnie ruch sprawia, że dzieci lepiej się rozwijają. Poza tym uczą się samodzielności i podejmowania własnych decyzji – gdzie usiąść, koło kogo itd.

Ciekawym rozwiązaniem, choć w szkołach tradycyjnych ciężkie do stworzenia, to klasy z uczniami w rożnym wieku. Przez całe życie i w rożnych sytuacjach mamy kontakt z osobami w różnym wieku. Dlaczego szkoły miałyby być inne? Poza tym nie wszystkie dzieci rozwijają się w tym samym tempie, dlatego czasami potrzebują towarzystwa starszych lub młodszych.

Niezwykle kontrowersyjną zmianą w tradycyjnych placówkach byłoby pozbycie się prac domowych. Wielu nauczycieli nie wyobraża sobie, że nie miałoby zadać swoim uczniom jakichś dodatkowych zadań. A dokładają przez to pracy nie tylko dzieciom, ale również sobie i rodzicom. Nikt nie lubi przynosić pracy do domu, więc dlaczego mamy skazywać na to dzieci, skoro chcemy, aby się rozwijały, a nie cierpiały ślęcząc nad zadaniami domowymi?

Komentarze z Facebooka